Operacja Ivy Bells: podsłuch na dnie Morza Ochockiego
Na początku lat siedemdziesiątych amerykański wywiad zainteresował się podwodnymi kablami komunikacyjnymi wykorzystywanymi przez radziecką marynarkę wojenną. Związek Radziecki uważał, że przewody leżące na dnie morza są trudne do przechwycenia, ponieważ dostęp do nich wymaga specjalistycznego sprzętu i operacji prowadzonych w pobliżu jego terytorium. Amerykanie postanowili wykorzystać tę słabość. Operacja otrzymała kryptonim Ivy Bells, a jednym z głównych okrętów zaangażowanych w jej realizację był USS Halibut. W październiku 1971 roku amerykańscy nurkowie odnaleźli kabel komunikacyjny na dnie Morza Ochockiego. Nie przecinali go ani nie uszkadzali. Zamontowali specjalne urządzenie, które pozwalało przechwytywać sygnały przepływające przez przewód. W kolejnych latach wykorzystywano także urządzenia rejestrujące, które trzeba było okresowo odbierać i serwisować podczas następnych wypraw.
Operacja była cenna, ponieważ część radzieckiej komunikacji nie była odpowiednio szyfrowana. Amerykanie mogli uzyskiwać informacje o działaniach radzieckiej floty bez konieczności łamania skomplikowanych kodów. Nie był to jednak podsłuch w czasie rzeczywistym w potocznym znaczeniu tego określenia. Urządzenia rejestrowały komunikację, a zgromadzone materiały odbierano podczas kolejnych misji. Przez lata operacja pozostawała tajna. Sytuacja zmieniła się, gdy Ronald Pelton, były pracownik amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego, przekazał Sowietom informacje o tajnych przedsięwzięciach wywiadowczych. Wśród ujawnionych danych znalazły się informacje dotyczące Ivy Bells. W 1981 roku amerykańskie rozpoznanie satelitarne wykryło radzieckie jednostki prowadzące działania w miejscu instalacji. Urządzenie zostało przejęte przez Sowietów. Pelton został zidentyfikowany kilka lat później, a w 1986 roku skazano go za szpiegostwo.
Ivy Bells było imponującym osiągnięciem technicznym, ale jego los rozstrzygnęła informacja przekazana przez człowieka mającego dostęp do tajemnic państwowych. Warto przy tym oddzielić potwierdzone elementy historii od szczegółów, które nadal pozostają niejawne. Wiadomo, że USS Halibut uczestniczył w operacji, że przechwytywano komunikację na dnie Morza Ochockiego i że działalność została skompromitowana przez Peltona. Nie wszystkie informacje dotyczące kolejnych instalacji, tras okrętów i pełnego zakresu przechwyconych danych zostały ujawnione. Ta historia pokazuje, że nawet infrastruktura ukryta pod wodą nie musi być bezpieczna, jeżeli przeciwnik dysponuje odpowiednim sprzętem i cierpliwością. Pokazuje też, że najdroższe urządzenie wywiadowcze może zostać utracone przez pojedynczy przeciek.