Operacja CHAOS: CIA i inwigilacja amerykańskich obywateli

W latach sześćdziesiątych amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza rozpoczęła program, który miał sprawdzać, czy zagraniczne państwa wpływają na ruchy protestacyjne w Stanach Zjednoczonych. Operacja otrzymała nazwę CHAOS i z czasem stała się jednym z najbardziej kontrowersyjnych przykładów przekraczania granic przez służby wywiadowcze. Oficjalnym uzasadnieniem było poszukiwanie śladów zagranicznego finansowania, inspiracji lub organizowania protestów przeciwko wojnie w Wietnamie. Problem polegał na tym, że CIA zaczęła gromadzić informacje również o amerykańskich obywatelach, organizacjach społecznych, aktywistach i osobach zaangażowanych w działalność polityczną. Działania te budziły poważne wątpliwości, ponieważ CIA nie była instytucją przeznaczoną do prowadzenia krajowej policji politycznej. W praktyce granica między obserwowaniem zagranicznych wpływów a monitorowaniem własnego społeczeństwa zaczęła się zacierać. W ramach operacji analizowano publikacje, kontakty, podróże i powiązania różnych środowisk protestacyjnych. Zbierane informacje trafiały do raportów, które miały określić, czy za demonstracjami stoją zagraniczne ośrodki. Z czasem okazało się, że zakres gromadzonych danych był znacznie szerszy, niż można byłoby uzasadnić samym poszukiwaniem obcych agentów.

Program ujawniono szerzej w połowie lat siedemdziesiątych, kiedy amerykański Kongres zaczął badać nadużycia służb wywiadowczych. Szczególne znaczenie miała działalność komisji Churcha, która analizowała metody stosowane przez CIA, FBI i inne instytucje bezpieczeństwa. Dochodzenia wykazały, że operacja CHAOS była częścią szerszego problemu: służby prowadziły działania, które wykraczały poza ich ustawowe kompetencje i naruszały prawa obywatelskie. Nie oznacza to, że każdy protest był sterowany z zagranicy ani że wszyscy obserwowani aktywiści byli agentami obcych państw. Przeciwnie, jednym z problemów programu był brak wystarczających dowodów na istnienie tak rozległego zagranicznego sterowania, jakiego obawiali się jego inicjatorzy. Mimo to informacje o obywatelach trafiały do systemów wywiadowczych, a sama tajność operacji utrudniała kontrolę nad sposobem ich wykorzystania. Historia CHAOS pokazuje, jak łatwo argument bezpieczeństwa narodowego może zostać użyty do rozszerzenia obserwacji na środowiska politycznie niewygodne dla władzy. Nie trzeba zakładać, że każdy uczestnik protestu był celem tajnej operacji, by dostrzec wagę tego przypadku. Wystarczy spojrzeć na fakt, że agencja odpowiedzialna za wywiad zagraniczny prowadziła działania dotyczące własnych obywateli. To właśnie dlatego operacja CHAOS pozostaje ważnym punktem odniesienia w dyskusjach o granicach inwigilacji i kontroli demokratycznej nad służbami.

 

Bądź pierwszym który skomentuje.

Pokrewne Artykuły

Najnowsze artykuły

Najbardziej Popularne