Incydent Vela: tajemniczy błysk nad oceanem w 1979 roku
22 września 1979 roku amerykański satelita Vela zarejestrował sygnał, który natychmiast wzbudził zainteresowanie analityków wojskowych. Był to charakterystyczny podwójny błysk światła, znany z obserwacji naziemnych prób jądrowych. Satelity Vela zostały zaprojektowane właśnie po to, by wykrywać takie zjawiska i monitorować przestrzeganie międzynarodowych ograniczeń dotyczących testów nuklearnych. Zarejestrowany sygnał pojawił się nad południowym Atlantykiem lub w rejonie Oceanu Indyjskiego, a jego dokładna lokalizacja była przedmiotem analiz. Gdyby rzeczywiście oznaczał eksplozję jądrową, mógł wskazywać na tajny test przeprowadzony przez państwo, które nie chciało ujawniać swoich zdolności militarnych. W centrum podejrzeń znalazły się przede wszystkim Republika Południowej Afryki i Izrael, choć żadna z tych hipotez nie została ostatecznie udowodniona. W tamtym czasie RPA rozwijała własny program nuklearny, a Izrael od lat pozostawał państwem otoczonym tajemnicą w kwestii swojego arsenału. Możliwość współpracy obu krajów przy tajnym teście stała się jedną z najczęściej omawianych interpretacji zdarzenia. Problem polegał na tym, że sam sygnał satelitarny nie dostarczał pełnego obrazu tego, co wydarzyło się nad oceanem.
Administracja amerykańska powołała panel ekspertów, któremu przewodniczył fizyk Jack Ruina. W raporcie z 1980 roku panel uznał, że dostępne dane nie pozwalają potwierdzić, iż satelita zarejestrował wybuch jądrowy. Rozważano możliwość awarii czujnika, nietypowego odbicia światła lub innego zjawiska, które mogło stworzyć sygnał przypominający charakterystyczny błysk nuklearny. Wnioski te nie zakończyły jednak sporu, ponieważ część ekspertów kwestionowała sposób interpretacji danych i zwracała uwagę na inne pomiary, które mogły wspierać hipotezę eksplozji. Przez kolejne lata pojawiały się analizy wskazujące, że incydent Vela mógł być próbą jądrową przeprowadzoną w tajemnicy, być może przy udziale dwóch państw. Nie ma jednak powszechnie zaakceptowanego dowodu, który pozwalałby uznać tę wersję za fakt. Równie istotne jest to, że brak potwierdzenia eksplozji nie oznacza automatycznie, iż zdarzenie zostało całkowicie wyjaśnione. W przypadku incydentu Vela mamy do czynienia z rzeczywistym sygnałem zarejestrowanym przez system obserwacyjny, ale jego interpretacja pozostaje sporna. To właśnie ta luka między pomiarem a wyjaśnieniem sprawiła, że sprawa przetrwała w analizach dotyczących tajnych programów nuklearnych. Jeśli doszło do testu, jego uczestnicy mieli powód, by milczeć; jeśli nie doszło, nadal trzeba wyjaśnić, dlaczego satelita zarejestrował sygnał tak podobny do wybuchu jądrowego.