UFO i Pentagon: Piloci widzieli obiekty, których nie potrafili zidentyfikować. Co znajduje się w wojskowych raportach?
Przez wiele lat amerykańscy piloci wojskowi unikali publicznego opowiadania o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów. W środowisku, w którym liczą się precyzja, procedury i wiarygodność meldunków, przyznanie się do zobaczenia czegoś niewytłumaczalnego mogło oznaczać problemy zawodowe. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy do opinii publicznej przedostały się nagrania z kamer pokładowych amerykańskich samolotów. Materiały przedstawiające obiekty określane jako FLIR1, GIMBAL i GOFAST stały się początkiem nowej debaty o tym, co rzeczywiście obserwują wojskowe systemy rozpoznania.
W 2017 roku dziennik The New York Times opublikował informacje o programie Advanced Aerospace Threat Identification Program, znanym jako AATIP. Według ujawnionych relacji przedsięwzięcie było związane z badaniem nietypowych zjawisk powietrznych. Jedną z osób zaangażowanych w ten obszar działalności był Luis Elizondo, były pracownik amerykańskiego wywiadu, który później publicznie wypowiadał się na temat obserwacji UAP. Ujawnienie informacji wywołało zainteresowanie zarówno mediów, jak i członków Kongresu.
W 2020 roku Departament Obrony Stanów Zjednoczonych oficjalnie opublikował trzy nagrania wykonane przez pilotów marynarki wojennej. Potwierdzono ich autentyczność jako materiałów z wojskowych systemów rejestracji. Nie oznaczało to jednak potwierdzenia pozaziemskiego pochodzenia obiektów. Urzędnicy podkreślali, że nagrania przedstawiają zjawiska, których charakter nie został jednoznacznie ustalony.
Warto zwrócić uwagę na samą terminologię. Dawne określenie UFO, czyli niezidentyfikowany obiekt latający, zostało w oficjalnych analizach w dużej mierze zastąpione przez UAP, oznaczające niezidentyfikowane zjawiska anomalne. Zmiana nie jest kosmetyczna. Pozwala uwzględniać nie tylko obiekty widoczne na niebie, ale także zjawiska rejestrowane przez różne sensory, których charakter może być atmosferyczny, optyczny, techniczny lub inny.
W 2022 roku Kongres USA przeprowadził publiczne przesłuchanie dotyczące UAP. Przedstawiciele Pentagonu odpowiadali na pytania dotyczące zgłoszeń pilotów, procedur raportowania oraz możliwości zagrożenia dla bezpieczeństwa lotów. W 2023 roku odbyło się kolejne głośne przesłuchanie, podczas którego były oficer wywiadu David Grusch przedstawił twierdzenia dotyczące rzekomych programów odzyskiwania materiałów pochodzenia pozaziemskiego. Jego wypowiedzi wywołały ogromne zainteresowanie, ale same zeznania nie stanowią publicznego dowodu na istnienie takich technologii.
W kolejnych latach amerykańskie instytucje publikowały raporty podsumowujące obserwacje. Biuro AARO, odpowiedzialne za analizowanie anomalii w domenach powietrznej, kosmicznej i podwodnej, badało liczne zgłoszenia. Część przypadków udało się wyjaśnić jako balony, drony, obiekty astronomiczne, zjawiska atmosferyczne lub błędy pomiarowe. Inne pozostawały nierozstrzygnięte z powodu niewystarczających danych. W raporcie historycznym opublikowanym przez AARO w 2024 roku Pentagon stwierdził, że nie znalazł weryfikowalnych dowodów na potajemne programy pozyskiwania technologii pozaziemskich. Wniosek ten również warto analizować w kontekście zakresu dostępnej dokumentacji i metod prowadzonego badania.
Najbardziej interesująca kwestia nie dotyczy jednak tego, czy każdy niezidentyfikowany obiekt jest statkiem kosmicznym. Dla wojska nawet zwykły dron, balon rozpoznawczy lub nieznany obiekt pojawiający się w pobliżu instalacji strategicznej może stanowić realny problem. Jeżeli piloci nie potrafią ustalić, z czym mają do czynienia, dowództwo musi traktować sytuację poważnie. Brak identyfikacji nie jest automatycznie dowodem na coś nadnaturalnego, ale nie powinien być również powodem do ignorowania zgłoszeń.
Pozostaje także kwestia jakości materiałów. Pojedynczy film nagrany z dużej odległości nie pozwala zawsze ustalić rozmiaru, prędkości ani rzeczywistej trajektorii obiektu. Perspektywa kamery, ruch samolotu i sposób pracy sensora mogą tworzyć wrażenie niezwykłego manewru. Dlatego poważne śledztwo wymaga zestawienia nagrań z radarami, danymi telemetrycznymi i zeznaniami świadków.
Pentagon nie udowodnił publicznie, że Ziemię odwiedzają pozaziemskie pojazdy. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zgłoszenia można zignorować. Wojskowe raporty pokazują, że istnieje kategoria obserwacji wymagających dalszej analizy. Najważniejszym zadaniem pozostaje ustalenie, co znajduje się w przestrzeni powietrznej, zanim zrobi to przeciwnik albo zanim niewiedza doprowadzi do błędnej decyzji. W tej sprawie największym przeciwnikiem nie jest koniecznie tajemnicza cywilizacja. Może nim być zwyczajny brak danych.