Przejęcie telewizji w Chicago: zamaskowana postać, której nigdy nie zidentyfikowano
22 listopada 1987 roku widzowie w rejonie Chicago oglądający wieczorne programy telewizyjne zobaczyli coś, czego nie było w ramówce. Podczas emisji wiadomości sygnał został na krótko zakłócony przez zamaskowaną postać, która pojawiła się na ekranie i zaczęła wykonywać dziwne ruchy. Po chwili transmisja wróciła do normalnego obrazu. Później podobny incydent dotknął lokalną stację PBS, gdzie tajemnicza osoba pojawiła się ponownie, tym razem w bardziej absurdalnej i niepokojącej scenie. Wydarzenie przeszło do historii jako Max Headroom signal hijacking.
Pierwsze przejęcie nastąpiło podczas programu informacyjnego stacji WGN-TV. Obraz został zastąpiony nagraniem zamaskowanej postaci, której twarz ukrywała charakterystyczna maska przypominająca wygląd fikcyjnej postaci Maxa Headrooma. Tło imitowało poruszającą się metalową powierzchnię, a sam intruz zachowywał się w sposób trudny do zrozumienia. Drugi incydent miał miejsce później, podczas emisji programu na kanale WTTW. Tym razem nagranie trwało dłużej i zawierało serię chaotycznych wypowiedzi, dźwięków oraz dziwacznych zachowań. Po zakończeniu transmisji sygnał został przywrócony, a sprawcy nigdy oficjalnie nie zidentyfikowano.
Przejęcie sygnału telewizyjnego nie było prostym żartem wykonanym przed kamerą. Wymagało dostępu do odpowiedniego sprzętu nadawczego i wiedzy o sposobie przesyłania sygnału. W tamtym okresie część transmisji telewizyjnych odbywała się z wykorzystaniem łączy mikrofalowych, a odpowiednio przygotowany nadajnik mógł zakłócić lub zastąpić sygnał docierający do stacji. Sam fakt, że intruzowi udało się przerwać program dwóch nadawców, wskazuje na techniczne przygotowanie i znajomość systemu. Nie oznacza jednak, że za zdarzeniem stała organizacja rządowa, wywiad lub tajna grupa.
Władze i nadawcy prowadzili działania mające ustalić sprawcę, ale bez przełomu. Nagrania przetrwały, dzięki czemu incydent można oglądać do dziś. Internet dopisał do niego liczne teorie: od eksperymentu psychologicznego po demonstrację możliwości przejęcia infrastruktury medialnej. Nie ma jednak wiarygodnych dowodów, że była to operacja służb specjalnych. Najbardziej prawdopodobne jest, że za transmisją stała osoba lub niewielka grupa dysponująca sprzętem i umiejętnościami potrzebnymi do przeprowadzenia technicznego włamania.
To, co czyni sprawę wyjątkową, nie polega wyłącznie na groteskowym nagraniu. Widzowie zobaczyli, że obraz telewizyjny, który zwykle wydaje się stabilny i kontrolowany, może zostać nagle zastąpiony przez kogoś z zewnątrz. W epoce, gdy telewizja była jednym z głównych źródeł informacji, taki incydent musiał działać na wyobraźnię. Do dziś nie wiadomo, kto przygotował nagranie, jak dokładnie przeprowadził oba przejęcia i dlaczego wybrał właśnie tak absurdalną formę. Zamaskowana postać z Chicago nie ujawniła żadnego wielkiego sekretu. Pokazała jednak, że nawet najpoważniejszy przekaz medialny może na chwilę stracić kontrolę nad własnym ekranem.