Palomares: cztery bomby termojądrowe nad hiszpańską wioską
17 stycznia 1966 roku nad południowym wybrzeżem Hiszpanii doszło do katastrofy, która mogła zakończyć się znacznie gorzej, niż ostatecznie się stało. Amerykański bombowiec B-52 uczestniczący w operacji Chrome Dome zderzył się podczas tankowania w powietrzu z samolotem KC-135. Obie maszyny rozpadły się, a ich szczątki spadły w pobliżu miejscowości Palomares. Na pokładzie bombowca znajdowały się cztery bomby termojądrowe B28. Nie były uzbrojone do przeprowadzenia ataku nuklearnego, ale wciąż zawierały materiały radioaktywne i konwencjonalne ładunki wybuchowe. Trzy bomby spadły na ląd, a czwarta wpadła do Morza Śródziemnego. W dwóch urządzeniach, które uderzyły o ziemię, eksplodowały konwencjonalne materiały wybuchowe, rozpraszając pluton w postaci skażonego pyłu. Nie doszło do wybuchu jądrowego, ale teren został skażony.
Amerykańskie i hiszpańskie służby rozpoczęły operację poszukiwawczą i dekontaminacyjną. Na miejscu pracowało około 1600 osób, a skażoną ziemię i roślinność zbierano, pakowano i transportowano do Stanów Zjednoczonych. Największy problem stanowiła jednak bomba, która zniknęła pod wodą. Amerykańska marynarka prowadziła szeroko zakrojone poszukiwania z udziałem wielu jednostek, a do określenia prawdopodobnego miejsca jej położenia wykorzystano również relacje hiszpańskich rybaków. Zaginiony ładunek odnaleziono i wydobyto 7 kwietnia 1966 roku. Operacja trwała niemal trzy miesiące. Wydarzenie wywołało międzynarodowy kryzys wizerunkowy, ponieważ pokazało, że amerykańskie bombowce przenoszące broń jądrową regularnie wykonywały loty w pobliżu terytoriów innych państw, a awaria podczas rutynowego tankowania mogła doprowadzić do skażenia całego regionu.
Władze przeprowadziły oczyszczanie terenu, ale historia Palomares nie zakończyła się w 1966 roku. W kolejnych dekadach prowadzono badania mieszkańców i analizowano skażenie gleby. W 2015 roku Stany Zjednoczone i Hiszpania podpisały porozumienie dotyczące dalszego postępowania z zanieczyszczonym terenem, ale kwestia ostatecznego usunięcia wszystkich skażonych materiałów pozostawała przedmiotem sporów. Raport amerykańskiego Government Accountability Office z 2024 roku wskazał, że część skażenia nadal pozostaje w Palomares. Nie oznacza to, że doszło do eksplozji jądrowej albo że cała miejscowość jest niezdatna do zamieszkania. Oznacza jednak, że skutki katastrofy nie zostały całkowicie usunięte. Palomares jest jednym z najbardziej wymownych przykładów ryzyka związanego z utrzymywaniem uzbrojonych bombowców w powietrzu podczas zimnej wojny. Cztery bomby spadły z nieba, jedna zaginęła w morzu, a konsekwencje skażenia są monitorowane wiele dekad po wypadku.