Operacja Paperclip: Ameryka sprowadzała nazistowskich naukowców. Ich przeszłość nie stanęła na przeszkodzie.
Wrzesień 1945 roku. Europa leży w ruinach, niemieckie miasta są zniszczone, a świat próbuje rozliczyć się ze zbrodni III Rzeszy. W Norymberdze przygotowywane są procesy nazistowskich przywódców. Tymczasem tysiące kilometrów dalej amerykańscy przedstawiciele wojska i wywiadu prowadzą działania, które pokazują zupełnie inne oblicze powojennej polityki. Zamiast wyłącznie szukać winnych i zabezpieczać niemieckie dokumenty, rozpoczynają wyścig o ludzi. Szczególnie tych, którzy posiadali wiedzę na temat rakiet, lotnictwa, broni chemicznej i zaawansowanych technologii wojskowych. Właśnie w ten sposób narodziła się operacja Paperclip.
Dla Waszyngtonu zakończenie wojny nie oznaczało końca zagrożenia. Nadchodziła konfrontacja ze Związkiem Radzieckim, a niemiecka wiedza technologiczna stała się strategicznym zasobem. Amerykanie obawiali się, że jeżeli nie przejmą specjalistów pracujących wcześniej dla Hitlera, zrobią to Sowieci. Nie chodziło wyłącznie o naukowców z laboratoriów. Poszukiwano konstruktorów rakiet, ekspertów od napędów, inżynierów lotniczych, chemików i specjalistów od systemów uzbrojenia.
Jedną z najważniejszych postaci całej operacji był Wernher von Braun, niemiecki konstruktor rakiet V-2. Broń, nad którą pracował, była wykorzystywana przez III Rzeszę do atakowania między innymi Londynu i Antwerpii. Produkcja rakiet była związana z kompleksem Mittelwerk oraz obozem koncentracyjnym Mittelbau-Dora, gdzie więźniowie zmuszani byli do pracy w skrajnie nieludzkich warunkach. Wielu z nich zmarło z wycieńczenia, chorób, głodu i brutalnego traktowania. Po wojnie von Braun znalazł się jednak w Stanach Zjednoczonych, gdzie jego doświadczenie wykorzystano w rozwoju amerykańskiego programu rakietowego. Ostatecznie stał się jedną z kluczowych postaci programu kosmicznego NASA.
Nie był to przypadek odosobniony. Amerykańskie władze prowadziły selekcję niemieckich specjalistów, oceniając ich przydatność dla przyszłych projektów wojskowych i naukowych. Problem polegał na tym, że część kandydatów miała poważne powiązania z nazistowskim aparatem państwowym, a niektórzy należeli do NSDAP lub organizacji SS. Ich życiorysy nie zawsze pasowały do oficjalnego obrazu powojennego rozliczenia z nazizmem.
Sama nazwa Paperclip, czyli spinacz biurowy, wiąże się z dokumentacją kandydatów. Według opisywanych relacji w niektórych przypadkach do akt dołączano informacje lub materiały, które ułatwiały identyfikację osób wybranych do programu. Z czasem pojawiły się zarzuty, że przy ocenie części specjalistów pomijano niewygodne informacje dotyczące ich przeszłości. Dokumenty i późniejsze ustalenia historyków pokazują, że władze amerykańskie dopuszczały zmiany lub łagodzenie opisów życiorysów niektórych kandydatów, aby umożliwić im przyjazd do USA.
W tym miejscu pojawia się najważniejszy konflikt całej operacji. Stany Zjednoczone przedstawiały się jako państwo walczące z nazistowską ideologią, a jednocześnie korzystały z doświadczenia ludzi, którzy służyli machinie wojennej Hitlera. Argument bezpieczeństwa narodowego okazał się silniejszy niż pełna przejrzystość procesu rekrutacji. Dla wojskowych liczyły się kompetencje, informacje i przewaga nad potencjalnym przeciwnikiem. Moralne konsekwencje takiego wyboru schodziły na dalszy plan.
Operacja Paperclip nie była jedynie przedsięwzięciem związanym z rakietami. Niemieccy specjaliści uczestniczyli również w badaniach nad lotnictwem, technologiami wojskowymi i medycyną. Wśród postaci związanych z powojennymi programami amerykańskimi znajdował się Hubertus Strughold, lekarz zajmujący się medycyną lotniczą i kosmiczną, którego wojenne powiązania oraz charakter prowadzonych wcześniej badań stały się przedmiotem późniejszych kontrowersji. Zakres odpowiedzialności poszczególnych naukowców był różny, dlatego nie można przypisywać wszystkim jednakowej winy. Nie zmienia to faktu, że amerykański system selekcji nie był pełnym rozliczeniem ich wojennej działalności.
Z czasem rezultaty techniczne okazały się imponujące. Doświadczenia zdobyte przez niemieckich konstruktorów pomogły rozwijać amerykańskie rakiety balistyczne, a później technologie wykorzystywane w programie kosmicznym. Wernher von Braun odegrał istotną rolę w powstaniu rakiety Saturn V, która wyniosła astronautów misji Apollo na Księżyc. Historia ta pokazuje, jak bezpośrednio powojenne decyzje polityczne wpłynęły na późniejszy rozwój technologiczny Stanów Zjednoczonych.
Jednak za sukcesami technologicznymi pozostał problem, którego nie dało się rozwiązać za pomocą kolejnego projektu badawczego. Co oznacza sprawiedliwość, kiedy dawny specjalista zbrodniczego reżimu staje się cennym pracownikiem demokratycznego państwa? Czy wiedza naukowa może zostać oddzielona od sposobu, w jaki ją zdobywano i wykorzystywano? I czy zimnowojenna rywalizacja usprawiedliwiała decyzje, które w innych okolicznościach uznano by za niedopuszczalne?
Paperclip nie jest opowieścią o jednym tajnym spotkaniu ani o pojedynczym dokumencie. To historia systemowej decyzji, w której polityka, wojskowość i nauka spotkały się w punkcie bardzo niewygodnym dla oficjalnej narracji o powojennym porządku. Nazistowscy specjaliści nie zniknęli wraz z upadkiem III Rzeszy. Część z nich otrzymała nowe laboratoria, nowe paszporty i nowe zadania. A ich przeszłość przez długi czas pozostawała w cieniu technologicznego postępu.