Gołębie szpiegowskie CIA: aparaty fotograficzne na skrzydłach

W okresie zimnej wojny CIA szukała sposobów fotografowania obiektów, do których trudno było zbliżyć się samolotem lub satelitą. Jednym z rozwiązań stał się niewielki aparat fotograficzny przystosowany do przenoszenia przez gołębia. Urządzenie mocowano do piersi ptaka za pomocą uprzęży. Gołąb miał zostać wypuszczony w pobliżu wybranego obszaru, a następnie wrócić do swojego gołębnika, wykonując po drodze serię zdjęć. Wybór ptaka nie był przypadkowy. Gołębie są powszechnie spotykane w miastach i ich obecność nie musi wzbudzać zainteresowania. Aparat opracowany przez biuro badań i rozwoju CIA był niewielki i lekki. Mógł wykonywać serię zdjęć w ustalonych odstępach czasu, a mały silnik zasilany baterią przesuwał film i przygotowywał migawkę do kolejnego ujęcia. Zdjęcia wykonywane z wysokości kilkuset stóp mogły dostarczać więcej szczegółów niż fotografie robione z dużej wysokości przez samoloty rozpoznawcze lub satelity.

Pomysł miał jednak poważne ograniczenie. Gołąb nie był sterowanym urządzeniem i nie można było zagwarantować, że przeleci dokładnie nad wskazanym celem. CIA przyznaje, że ptaki miały trudności z przelatywaniem nad konkretnymi lokalizacjami, których zdjęcia chciała uzyskać agencja. Z tego powodu program okazał się nieskuteczny w praktycznym zastosowaniu. Nie oznacza to, że aparat był jedynie makietą lub że cała historia została wymyślona. CIA potwierdziła istnienie urządzenia, opublikowała jego zdjęcia i opisała sposób działania. Agencja przyznaje również, że część szczegółów dotyczących misji pozostaje utajniona. Nie znamy więc pełnej liczby prób ani wszystkich miejsc, w których gołębie mogły zostać wykorzystane.

Historia ptasich aparatów pokazuje, że wywiad eksperymentował z metodami obserwacji znacznie bardziej nietypowymi niż samoloty i satelity. Zwykły gołąb mógł przenosić technologię, która pozwalała uzyskać obraz z bliskiej odległości, a jego obecność nie musiała wzbudzać podejrzeń. Problem polegał na tym, że ptak sam wybierał trasę lotu. Potwierdzone jest istnienie aparatu i eksperymentów CIA, ale nie ma podstaw, by przypisywać mu wielką liczbę udanych operacji bez dostępu do dokumentacji. Najciekawszy szczegół tej historii nie polega na tym, że agencja stworzyła niezwykłego szpiega, lecz na tym, że nawet zaawansowana technologia nie potrafiła rozwiązać prostego problemu: gołąb robił to, co chciał.

 

Bądź pierwszym który skomentuje.

Pokrewne Artykuły

Najnowsze artykuły

Najbardziej Popularne